dodano 2012-02-02, 11:21 O bezinteresownej pomocy małemu Hubertowi
Pomagają, bo jak twierdzą, nie mogą przejść obojętnie obok potrzebującej osoby. Ich nagrodą jest satysfakcja, którą czują, gdy widzą uśmiech osoby, która tak bardzo na ich wsparcie liczy.
Nie tak dawno pisaliśmy w artykule Mały Hubert z wadą rozwojową liczy na naszą pomoc o dziewięciomiesięcznym dziecku, które, aby dorównać rówieśnikom, musi przejść długą i ciężką rehabilitację. Koszty leczenia są ogromne. Najlepiej wiedzą o tym rodzice, którzy każdego dnia walczą o zdrowie synka.
Tym razem historia małego mieszkańca Jarczewa ma nowy wydźwięk. Nowy i głośny dzięki strażakom z OSP Jarczew. Odwaga i determinacja towarzyszą im, gdy wybucha pożar i muszą ratować ludzkie życia. Dziś jeden z nich opowiada o tym, jak chcą ratować życie dziecka, które również potrzebuje pomocy.
Kurier Garwoliński: Skąd pomysł na to, by pomóc małemu Hubertowi?
Daniel Łysoń:Pomysł zrodził się, jak dowiedzieliśmy się wspólnie z kolegą Radkiem o chorobie dziecka, ponieważ jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, czym może być choroba. Wtedy poczuliśmy wewnętrzną chęć, by coś zrobić dla tego malucha. Tym bardziej, że jest to syn naszej koleżanki ze szkolnej ławki. Decyzja mogła być tylko jedna i zapadła błyskawicznie – pomagamy. Tylko do przemyślenia został sposób pomocy, co zrobić, by zebrać jak najwięcej pieniążków. Na myśl nam przyszła zabawa charytatywna. Pierwsze pytanie skierowaliśmy do rodziców, czy taki rodzaj pomocy ich interesuje. Rodzice Huberta z zaskoczeniem zaakceptowali nasz pomysł.
KG: Jak wyglądała organizacja imprezy?
DŁ:Zajmuje wiele czasu. Długo szukaliśmy zespołu, który zagra u nas za darmo. Znaleźli się ludzie, którzy zrozumieli nasz cel i dzięki za to wspaniałym chłopakom z zespołu RYTM z Żelechowa, a szczególnie Maćkowi Abramskiemu. Dalsza organizacja to spory zawrót głowy, by dopiąć wszystko na ostatni guzik. Sporo czasu zajmuje obmyślenie, jak to ma wyglądać, i załatwienie spraw związanych z urzędem gminy, policją itd.
REKLAMA:
KG: Ile czasu zajęły poszukiwania sponsorów?
DŁ:Poszukiwania sponsorów nie zajęły zbyt wiele czasu. Pytaliśmy znajomych, a znajomi znajomych i takim sposobem mieliśmy już kilku sponsorów. Reszta polegała na odwiedzaniu ludzi w ich firmach i przedstawianiu problemu. Żadnego ze sponsorów nie trzeba było przekonywać. Wszyscy od razu przyłączyli się.
KG: Co czujesz, gdy pomagasz innym?
DŁ:Co czuję? Jestem wtedy sobą. Wydaje mi się, że, jeśli ktoś potrzebuje pomocy, to wiem, że nie mógłbym przejść obojętnie obok takiej osoby, tym bardziej dziecka. Czuję wtedy w jakimś stopniu satysfakcję, gdy widzę uśmiech na twarzy innej osoby, której pomogłem. I wiem, że ta osoba jest wdzięczna. I nie musi mi tego nawet okazywać.
KG: Kto pomagał przy organizacji przedsięwzięcia?
DŁ:W pomoc bardzo zaangażowali się moi przyjaciele, między innymi Maciek Abramski, a także Radek Pietryka i wielu znajomych: Robert Wałachowski, Monika Lis, Justyna Lis, a także facebookowicze, którzy udostępniali nasze ogłoszenia wśród swoich znajomych. Pomogli wszyscy strażacy z naszej OSP. Cały czas wspierała nas firma NET-KOMP.
Daniel Łysoń ma jedno życzenie: - Moim życzeniem jest, by to, co robimy nie zostało źle odebrane przez innych. Pomagamy z potrzeby serca i chęci pomocy małemu. Każdy, kto potrzebuje pomocy nie powinien pozostać sam.
W najbliższą sobotę w budynku OSP Jarczew odbędzie się impreza na uwieńczenie pracy tych młodych ludzi. Więcej informacji na temat pomocy, jaką można udzielić chłopcu, można znaleźć na stronie: www.hubert.pomoz-im.eu
Redakcja serwisu "Kurier Garwoliński" nie odpowiada za żadne działania
Czytelników niezgodne z prawem lub regulaminem, w szczególności za treści
zamieszczone w formie komentarzy. Jednocześnie w razie konieczności
zastrzega sobie prawo do ich usunięcia, jeśli uznane zostaną za niezgodne z
prawem lub regulaminem, a także w sytuacji, gdy uzna to za stosowne.
(2012-02-02 16:22, #IP 669c21bf5e) [DODAJ] Trzymam za was kciuki...:)