Jeden z naszych czytelników zwrócił uwagę na artykuł opublikowany w jednym z lokalnych mediów. Poprosił nas, byśmy przyjrzeli się sprawie rodziny, która zarzuciła GOPS-owi i gminie brak zainteresowania losami trójki dzieci.
Matka wyznaje, że dziewczynki są schorowane, dlatego nie mogą samodzielnie uczęszczać do szkoły. Według niej, władze Parysowa nie udzielają im wsparcia. Władze z panią wójt na czele nie miały jednak okazji, by przedstawić sprawę od ich strony.
REKLAMA:
- Jest nam przykro, że nie spytano nas o zdanie, a artykuł ukazał się bez uwzględnienia zdania obu stron - naszej i pani Zosi - wyznaje pani wójt, Bożena Kwiatkowska, i dodaje: - Staram się nie rozliczać innych za ich czyny. Rozliczam się sama wobec siebie. Ale w tej sytuacji, będziemy się bronić, bo jesteśmy pokrzywdzeni. Prawda jest zupełnie inna, potwierdzona dowodami.
- Nigdy nie odmawialiśmy pomocy pani Zosi. Zawsze staraliśmy się pomagać jej rodzinie. Pisząc podanie o stypendium ukryła dochody najstarszej córki - mówi kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, pani Halina Piskorek, i potwierdza swoją chęć pomocy: - Zawsze pomagamy i staramy się, jak możemy. Tym bardziej jest nam przykro, że skierowano w naszą stronę takie kłamstwa.
Nieprawdziwe słowa skierowane są również w stronę pedagoga szkolnego paryskiego gimnazjum. - Nasz pedagog jest zszokowany, że w ogóle użyto takich słów. Sam nigdy nie powiedziałby, że dzieci należy bić i głodzić. Jest to kłamstwo - zapewnia pani wójt.
Sprawa będzie miała swoją kontynuację już po nowym roku. Władze będą dążyły do jej wyjaśnienia.
A chodzi o rodzinę z gminy Parysów, w której trójka z rodzeństwa jest niepełnosprawna. Według wypowiedzi matki, dzieci mają utrudnioną naukę, a nauczyciele, opieka społeczna i gmina nie pomagają w utrzymaniu dzieci. Według niej, pedagog szkolny doradził matce, by biła i głodziła dziewczynki. Miał to wypowiedzieć w obecności dyrektora i sekretarki. Sprawa wzbudziła zainteresowanie czytelników, a jednocześnie zdziwienie GOPS-u na zarzuty.